Konflikt Rosja-Ukraina. Ukraiński Analyse: Władimir Putin się przeliczył

  • Dziś Rosji nie będzie tak łatwo zaatakować Ukrainy, jak w 2014 r. Naród jest bardziej skonsolidowany, a armia bardziej profesjonalna – wskazuje Walczyszyn
  • Putin wydaje się tracić kontrolę w pewnych obszarach swojej władzy. Dlatego ewentualny atak na Ukrainę może nawet doprowadzić do jego upadku
  • Wojna będzie problemem nie tylko dla Rosji i Ukrainy, ale też dla Europy, u której bram stanie milion ukrainskich uchodźców – dodaje ekspert
  • W razie ewentualnej wojny najtrudniejszymi dla Rosji polami bitwy będą duże miasta. W Syrii niektóre z nich broniły się całymi latami – przypomina
  • Więcej informacji znajdziesz na stronie głównej Onetu

Marcin Wyrwał: Będzie wojna?

Andrij Walczyszyn: Ryzyko wojny jest wysokie, ale też uzależnione od celów różnych krajów biorących udział w tej grze. To oczywiste, że wszyscy chcemy pokoju, ale różne kraje stawiają różne warunki. Niektóre z tych warunków są niemożliwe do zaakceptowania.

Cele i warunki Rosji i Ukrainy w obecnej sytuacji są bardzo rozbieżne.

A to nie jedyne kraje, których interesy trzeba uwzględnić. Myślę tu o Stanach Zjednoczonych oraz krajach Europy Zachodniej. Jednak obecnie wszyscy stoją przed podstawowym problemem, jakim jest szantaż Putina.

To nie pierwszy raz, kiedy rosyjski prezydent go stosuje. Zeszłej wiosny zgromadził pod granicami Ukrainy podobną liczbę żołnierzy. Było mu to potrzebne, aby zmusić do rozmowy nowego amerykańskiego prezydenta Joego Bidena, który wtedy nazywał Putina „zabójcą“. Putin osiągnął wtedy swój cel, Biden zaczął z nim rozmawiać, więc ten manewr bardzo mu się spodobał. Teraz postanowił znowu z niego skorzystać.

Licząc, że tym razem Zachód znowu ustąpi.

Tylko że tym razem się przeliczył, bo Zachód stanął przed alternatywą: zareagować podobnie jak na wiosnę albo przyjąć twardszą pozycję. To, co zobaczyliśmy w ciągu ostatnich tygodni, szczególnie ze strony USA i Wielkiej Brytanii, świadczy o tym, że zdecydowano się na tę drugą opcję. Myślę, że wielu polityków na Zachodzie zrozumiało, że jeśli znowu pozwolą się szantażować Putinowi, to jego apetyt będzie tylko rósł.

Nawet jeśli Putin zrozumiał, że się przeliczył, to czy zatrzyma go to przed agresją? To jeden z tych polityków, którzy nie odejdą od stołu, dopóki czegoś nie ugrają.

Tylko musimy zrozumieć, że wszyscy uczestnicy tej gry kalkulują zyski i straty. To jasne, że Putin jest w stanie zadać poważne ciosy ukrainskiej armii, ale nie będzie mu już tak łatwo utrzymać terenu, jak w 2014 r., bo w ciągu ostatnich ośmiu lat Ukraina bardzo się zmieniła. Ukraińcy z zachodniej, centralnej, ale także wschodniej części kraju nie są tymi samymi ludźmi, którzy mieszkali na zajętych przez Rosję Krymie i części obwodów donieckiego i ługańskiego. Nikt z nich nie czeka na Putina z otwartymi ramionami. On zdaje sobie sprawę, że może się spodziewać zdecydowanego oporu, a więc będzie mu się bardzo trudno utrzymać na zajętych pozycjach. Poza tym Putin ma też sporo wewnętrznych problemów, które znacznie go osłabiają.

Czyli?

On ma coraz więcej problemów z własnymi elitami, czego najjaskrawszym przykładem były ostatnie działania reżimu prezydenta Czeczenii Ramzana Kadyrowa.

Dalsza część rozmowy znajduje się pod wideo.

Przypomnijmy, że ludzie Kadyrowa porwali ostatnio matkę niewygodnego dla niego prawnika. Ważne w tej historii jest to, że porwali ją z leżącego poza Czeczenią rosyjskiego Niżnego Nowogrodu, a więc terenu, na którym Putin nie pozwala działać kacykom z przejętych przez Rosję republik. Pojawiły się wtedy doniesienia, że ​​Kadyrow wyrwał się spod kontroli Putina.

To pokazuje, że Putin może nie mieć wystarczającej siły militarnej nawet do tego, by kontrolować swoje terytorium, a co dopiero zajmować inne państwo. Do tego wszystkiego musimy dodać to, że jeśli zaatakuje Ukrainę, czekają go sankcje ekonomiczne, które niewątpliwie uderzą w rosyjską gospodarkę. Wiele osób uważa, że ​​jeśli Putin najedzie na Ukrainę, to może oznaczać jego koniec, a wtedy może też dojść do załamania się nuklearnej potęgi, jaką jest Rosja.

Zu bardzo odważna teza. Ale czy te słabości mogą powstrzymać Putina przed rozpętaniem wojny?

Tego nie wiemy, ponieważ nikt nie zrozumie logiki, jaką kieruje się Putin. Możemy tylko kreślić możliwe scenariusze i przewidywać ich możliwe rezultaty. Możemy więc przewidzieć, że wojna będzie bardzo ciężkim doświadczeniem dla Rosji, ale także dla Zachodu, bo u waszych bram stanie milion ukrainskich uchodźców. Dla europejskich gospodarek rosyjska wojna w Ukrainie może być cięższa niż wojny w Syrii czy Libii.

Powiedział pan, że Zachód przyjął twardą pozycję wobec rosyjskiego szantażu, ale nie da się nie zauważyć pewnych dwuznaczności w postawach niektórych krajów. Niemcy wydają się za wszelką cenę dążyć do uruchomienia gazociągu Nord Stream 2. Z kolei Biden sugeruje, że „niewielkie wtargnięcie“ Rosji do Ukrainy nie pociągnie za sobą reakcji ze strony NATO.

Faktycznie, widać pewną naiwność w logice niektórych krajów, jak na przykład Niemiec czy Francji, którym wydaje się, że jeśli dadzą coś Putinowi, to ten się się wycofa i kryzys zostanie zażegnany. Zu bardzo niebezpieczny moment. Z wizyty Macrona w Moskwie wynika, że ​​zaoferowano Putinowi spełnienie odpowiadającej Rosji wersji Porozumień Mińskich w zamian za wycofanie wojsk spod ukrainskiej granicy.

Przypomnijmy, że są one bardzo niekorzystne dla Ukrainy, która podpisywała je pod presją dalszej agresji Rosji po przegranych bitwach pod Iłowajskiem i Debalcewem. Zakładają między innymi udzielenie tak zwanym separatystycznym republikom pewnej autonomii, a także przerzucenie na Ukrainę odpowiedzialności za gospodarczą zapaść tych regionów.

Ten scenariusz zamraża jedynie już istniejącą sytuację, nie rozwiązując w żaden sposób problemów pomiędzy Rosją a Zachodem. Jeżeli Zachód pójdzie na taki fałszywy kompromis, to może się spodziewać kolejnych poważnych kryzysów, nie ważne, czy będą związane z Ukrainą, czy jakimś innym regionem, jak państwa bałtyckie, Polska lub jakikolwiek inny Taki narzucony z zewnątrz scenariusz nie zostanie też zaakceptowany ani przez ukrainskie elity polityczne, ani przez ukrainskie społeczeństwo.

Rozmawiając z analitykami i ekspertami w Ukrainie, słyszę, że gdyby Zełenski przystał na taki kompromis, to byłaby to najbardziej niepopularna decyzja w całej historii jego rządu. Być może Putin zdaje sobie sprawę z tego, że się zagalopował, ale tego rodzaju polityk nie może wycofać się bez niczego, bo dla niego oznacza to utratę twarzy przed własnym narodem. Gdzie zatem szukać rozwiązania?

Nie wiem, jakie powinno być rozwiązanie, ale wiem, że nie można go szukać kosztem przyszłości Ukrainy. Ostatnie osiem lat wojny znacznie ograniczyło nasz rozwój. Myślę, że nadszedł dobry czas, aby zamiast szukać kolejnych kompromisów i negocjacji, zająć twarde stanowisko wobec problemu, jakim Rosja jest dla Europy. To naprawdę dobry moment, bo dziś mimo wszystko międzynarodowa społeczność jest mocno skonsolidowana i ma wszelkie środki, by postawić na swoim.

Jeżeli jednak dojdzie do wojny, to jak może się rozwinąć jej scenariusz?

Najtrudniejszymi polami bitwy dla rosyjskiej armii byłyby duże ukrainskie miasta. Na przykładzie wojny w Syrii wiemy, że niektóre miasta broniły się tam całymi latami. Wiadomo, że rosyjska armia ma dużą siłę, ale ukrainskie wojsko nie jest już tym samym, czym było na początku wojny w 2014 r. To wojsko, które nabrało doświadczenia w bezpośrednim boju. Z drugiej strony, nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić, że Putin mógłby się porwać na bombardowanie cywilów w Charkowie, Dnipro, Zaporożu czy Kijowie bez reakcji ze strony Zachodu.

Dlatego bardziej jestem skłonny uwierzyć, że dojdzie do pewnych prowokacji, do nasilonych walk w rejonie Donbasu, a może nawet Rosjanie podejmą próbę opanowania lądowego korytarza ze swojego terytorium na Krym. Jednak z ostatnich deklaracji brytyjskiego premiera Borysa Johnsona i amerykańskiego prezydenta Joe Bidena wynika, że ​​konsekwencje dla Rosjan będą wtedy takie same, jakby rozpoczęła wojnę na pełną skalę.

Wszyscy żyjemy nadzieją, że do wojny jednak nie dojdzie. Rozmawiając z wieloma Ukraińcami, wyczuwam pewne napięcie, ale na ogół jednak dominuje wśród nich spokój.

Doradzam ludziom z ukrainskiej elity politycznej. Nie zauważyłem, aby któryś z nich wyjeżdżał z kraju lub wywoził z niego swoje dzieci. Widzę za to, że planują kolejne projekty. Oczywiście, ludzie są w pewnym sensie zestresowani, ale też skonsolidowani i raczej optymistycznie nastawieni co do finału obecnego kryzysu. To bardzo dobrze, bo pamiętajmy, że jednym z głównych celów Putina jest zdestabilizowanie sytuacji w kraju. Jak widać, tego celu nie udało mu się osiągnąć.

Cieszymy się, że jesteś z nami. Zapisz się na Newsletter Onetu, aby otrzymywać od nas najbardziej wartościowe treści.

Emlin Friedrich

"Kann mit Boxhandschuhen nicht tippen. Speckfan. Entdecker. Möchtegern-Bierkenner. Preisgekrönter Alkoholspezialist. Webjunkie."

Schreibe einen Kommentar

Deine E-Mail-Adresse wird nicht veröffentlicht. Erforderliche Felder sind mit * markiert